motoweekend.com.pl
Wydarzenie Roku
NAGRODY
Plan Treningów
Regulamin Treningów
Regulamin Pucharu SUPERBIKE
Stunt
Zabezpieczenie
Cennik
Zgłoszenia
Kontakt
Klasyfikacja Pucharu SUPERBIKE
Wyniki 2010-2011
Galerie
Video
Tor SUPERBIKE
Serwis Motocyklowy
SMG Hamownia
Media o Nas
Otwarcie Toru Superbike
Eventy dla Firm
Polecenia
Grill Party
Praktyki
Zakończenie Sezonu 2012








Media o Nas

Wyścigi na lotniskach - widziane z drugiej strony

Tadek Klonowski

Od redakcji: Po naszej ubiegłotygodniowej publikacji na temat wyścigów na lotniskach rozpętała się prawdziwa burza. Choć staraliśmy się maksymalnie rzeczowo odnieść do tego tematu, pojawiło się wiele zarzutów pod naszym adresem, głównie dotyczących tego że zbyt mało uwzględniliśmy argumenty drugiej strony – argumenty przemawiające za organizacją tego typu imprez. Jako, że Ścigacz.pl zawsze był otwarty na dyskusję i różne punkty widzenia, nie uchylamy się od nich także i teraz. Polemikę zaoferował się podjąć Tadek Klonowski, swego czasu zawodnik amator, teraz uczestnik imprez wyścigowych na lotniskach. Czy jego argumentacja będzie dla was bardziej przekonująca?

Czerwone... wciąż czerwone... kolejny nerwowy rzut oka na sygnalizator - Gixer drapieżnie zasysa powietrze gdy wskazówka obrotomierza tańczy w rytm podkręcanej manetki. Obok czerwona Cebra, też przyczajona do skoku, cała aż drży w oczekiwaniu na spuszczenie jej ze smyczy sprzęgła którą mocno trzyma obleczona w rękawice dłoń.
Już! To już teraz!

Czerwona poświata znika, a zastępujące ją zielone oko zachęcająco mrugnęło do ośmiu cylindrów i trzydziestu dwóch zaworów. Ja będę tym razem lepszy! Głodne paliwa gardziele już nie skrępowane przepustnicami zachłystują się swoim ulubionym pokarmem a uwolnione konie mechaniczne głośnym rykiem manifestują swoją moc. Shift-light daje znak - dwójka, kierownica lekko zatrzepotała przy zbyt nerwowo puszczonym sprzęgle. Cholerna Cebra wysunęła do przodu swój nos, lecz ja się nie dam - wzrok wbity w obrotomierz, znów mruga shift-light, tym razem pamiętam! Bez sprzęgła! Trójka. Mam ją! Przede mną tylko czerń asfaltu i coraz szybciej pożerane białe paski oddzielające mój teren od tego który należy do cebry. Jest dobrze.

Z otwartych okien srebrnego Daewoo wylewa się techno. Dwie małolaty wyrwane na dyskotece zmiękczane hipnotycznym masażem subwoofera na tylnych siedzeniach piszczą z uciechy podobnie jak koreańskie opony. Nonszalancko wystający za oknem łokieć, złoty łańcuch na nadgarstku i stylowy tatuaż na bicepsie kierowcy jednoznacznie wskazuje kto tu jest Alfa. Kierowca poprawia lusterko i taksującym wzrokiem wybiera dzisiejszą zdobycz. Ta brzydsza zostanie dla kolegi.

Jaskrawe światło z sufitu razi bijąc prosto w oczy. Czuję dziwny zapach alkoholu zmieszanego z czymś nieokreślonym. Leniwie obserwuję regularną linię oddzielającą rzędy zielonych kafli na ścianach. W polu widzenia pojawia się czyjaś głowa w czepku, z zasłoniętą połową twarzy. Głowa pochyla się nade mną, coś mówi. Choć rozumiem słowa, sens zdań umyka mojej percepcji - w dodatku nie wiem gdzie jestem i jak się tu znalazłem. Chcę wstać i wrócić do domu lecz ciało nie chce słuchać moich rozkazów. Zamiast słów z moich ust wydobywa się niezrozumiały jęk. Boże, co się ze mną dzieje? To chyba sen, czuję się tak dziwnie i nierzeczywiście. Chcę się obudzić, lecz zamiast tego spadam w ciemność. W ostatniej chwili przytomności przychodzi olśnienie - miałem wypadek.

Trudne trudnego początki

Codziennie na ulicach polskich miast dochodzi do wypadków z udziałem motocyklistów i to nie tylko tych dosiadających przecinaków. Również ci jeżdżący na iksjotach, gieesach i wszelkiej innej maści motocyklach giną lub tracą zdrowie w dżungli ulicznego ruchu. W krajach bardziej ucywilizowanych motoryzacyjnie, takich jak Niemcy, Włochy, Hiszpania, Francja czy Wielka Brytania statystyki są bardziej łaskawe dla miłośników jednośladów. Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele, począwszy od fatalnego stanu infrastruktury drogowej karygodnie zaniedbanej przez obserwujących ten chaos z pokładów helikopterów włodarzy, poprzez nagminny brak kultury jazdy, a skończywszy na szczątkowej edukacji motoryzacyjnej użytkowników dróg.

Motocykliści są wyjątkowo wrażliwą tkanką tego organizmu - słabiej widoczni, zazwyczaj szybciej poruszający się od reszty pojazdów i dużo gorzej zabezpieczeni przed efektami potencjalnej kolizji niż kierowcy "puszek". Poza tym wszystkim jazda motocyklem stawia więcej wymagań kierowcy, niż jazda samochodem. Do sterowania motocyklem służy nie tylko i wyłącznie gaz, hamulec, sprzęgło i dźwignia biegów - aktywnym składnikiem tego równania jesteśmy również my sami. Choćbyś nie wiem jak się przesuwał na siedzeniu samochodu nie zmieni to niczego w trajektorii pokonywanego właśnie zakrętu. Na motocyklu przesunięcie się kilka centymetrów do przodu lub do tyłu, opuszczenie barku i wychylenie ciała zmienia delikatny balans całego zespołu, jaki stanowimy wraz z motocyklem - dystrybucja wagi pomiędzy przednią i tylną oponą może stanowić różnicę pomiędzy życiem i śmiercią. Do opanowania tych elementów jazdy potrzebna jest odpowiednia edukacja, a przede wszystkim dużo, dużo ćwiczeń. Nie wystarczy zrozumienie kinetyki motocykla - przeczytanie nawet sto razy "Twist of the Wrist" nie uczyni z nas sprawnych motocyklistów, do tego potrzebna jest praktyka. Praktyka, która wyrobi w nas odpowiednie odruchy, nauczy "czytania" przyczepności opon czy wprost organicznego operowania gazem i hamulcem. Sieć neuronalna, która zawiaduje naszą motoryką jest wielokrotnie szybsza, niż głowa - lecz niestety dużo wolniej od niej się uczy. I to właśnie wypracowane odruchy ratują nasz tyłek z opresji w nieprzewidzianych sytuacjach.

Lecz jak przeżyć ten okres nauki w tak nieprzyjaznym środowisku jakimi są ulice naszych miast? Spieszę z odpowiedzią: na torze wyścigowym. Nie, nie upadłem na głowę, właśnie to miałem na myśli. Tor wyścigowy to nie tylko miejsce w którym Szkopek, Pasio czy "Profesor" Oskaldowicz walczą o centymetry asfaltu na wyjściu z zakrętu. To również miejsce bez krawężników, betonowych śmietników, młodziaków w samochodach "z kratką" czy malujących się podczas jazdy paniuś w beemkach iksileśtam. To miejsce, w którym nie spotkamy nawalonego traktorzysty z glebogryzałką lub nawiedzonego psa chcącego ukąsić nasze przednie koło. Proszę was, wskażcie mi inne miejsce w którym na przestrzeni kilku kilometrów znajdziecie kilkanaście zakrętów o różnych profilach, szykany czy proste pozwalające rozwinąć prędkość ponad 200 km/h. To czysty trening skondensowany bardziej, niż mleko w tubce. W Polsce niestety takich obiektów mamy jak na lekarstwo. Jedyny prawdziwy tor w Przeźmierowie koło Poznania który w konfrontacji z obiektami czeskimi, słowackimi czy niemieckimi wygląda jak... daruję sobie epitet i kilka torów kartingowych - z czego jeden z najpopularniejszych wkrótce ma być zaorany pod nowe osiedle, bo aktualna władza zwęszyła niezły geszeft z deweloperem. Tor Poznań jest dla wielu chętnych zbyt elitarną zabawą z powodów finansowych natomiast tory kartingowe są wspaniałym miejscem do pośmigania na supermoto, lecz niewiele nauczymy się tam podczas wizyt sportowym motocyklem. Brak tam szybszych zakrętów, miejsc do trenowania dohamowań czy redukcji. Ile czasu można jeździć na dwójce?

Byłem - Widziałem – Jeździłem

W myśl powszechnie znanego prawa głoszącego, że natura nie znosi próżni, ta przestrzeń potrzebna wielu motocyklistom jest zapełniana przez oddolną inicjatywę, jaką jest zorganizowany cykl imprez na lotnisku w Białej Podlaskiej. Dostępna finansowo dla większości zwykłych użytkowników motocykli w miejscu niezbyt odległym od dużych aglomeracji - jest to atrakcyjna alternatywa dla jedynego toru wyścigowego w Polsce. Wykorzystując teren nieużywanego lotniska wojskowego stworzono ciekawą nitkę z szybkimi prostymi, trójkowymi zakrętami, nawrotami i szykankami. Oczywiście jest to ersatz toru wyścigowego bez żwirowych pułapek, wymalowanych "betonków", profilowanych zakrętów i specjalnej torowej nawierzchni. Jednak jest to miejsce, w którym w bezpiecznych warunkach możemy samodzielnie podnosić swoje umiejętności. Miejsce, któremu bliżej do profesjonalnego toru wyścigowego, niż do ulicy. Śmiem twierdzić, że w pewnych aspektach jest tam bezpieczniej, niż na Torze Poznań. Byłem tam i dwukrotnie brałem udział w wyścigu i uwierzcie mi - ani razu nie byłem tak spietrany jak na lewym szybkim (J) w Przeźmierowie. Nie bez znaczenia jest fakt, że jest to wolniejszy tor - tu ledwo wrzucałem piątkę - w Poznaniu na prostej start-meta "dokręcałem" szóstkę. W każdym miejscu jeśli przepałujesz zakręt - masz do dyspozycji albo trawę, albo kawałek asfaltowej alejki. Nawierzchnia w zestawieniu z obiektami sportowymi oczywiście jest gorsza, lecz proszę spróbujcie w Poznaniu wyjść na prostą start-meta (N) lub wyjechać z dużej patelni (A2) aż do białej linii. Pozwijana przez koła ścigających się tam samochodów nawierzchnia tworzy charakterystyczną "tarkę" i trafienie tam nie jest najprzyjemniejszym z doznań. Reasumując - Tor w Białej Podlaskiej jest zadziwiająco równy jak na tego typu obiekt i na pewno nawierzchnia jest tam dużo lepsza niż np. na lotnisku w Nowodworze, na którym miałem okazję pojeździć w zeszłym roku. W Białej Podlaskiej trafiłem na jedno niestabilne miejsce, które należy omijać i uczynić węższe wyjście w pierwszym zakręcie elementem planu pokonywania tego toru. Aby uczciwie postawić sprawę trzeba też powiedzieć, że w obrębie nitki wyznaczonego toru znalazły się dwa odcinki złożone z betonowych płyt - co w moim przypadku wymagało podkręcenia amortyzatora skrętu o jeden klik i zmiękczenia tłumienia odbicia i dobicia zawieszeń o półtora obrotu w stosunku do ustawień dla Toru Poznań. Dopiero ta operacja pozwoliła mi na odwijanie do końca na tych odcinkach. W przypadku większości uczestników, jeżdżących bardziej rekreacyjnie, niż sportowo nie stanowiło to żadnego problemu.

Jestem nastawiony polemicznie

Lovtza w swoim artykule postawił cały szereg zarzutów dotyczących zarówno sensu uczestnictwa w takich imprezach jak też wysunął zastrzeżenia natury prawnej. Część z nich uznaję za uzasadnione, poniżej zajmę się tymi z którymi się w całości lub w części nie zgadzam.

Teza 1: Brak informacji organizatora imprezy o ryzyku jakie podejmują uczestnicy i nie poinformowanie o możliwości utraty życia lub zdrowia w wyniku jazdy motocyklem na tego typu obiekcie

Każdy z uczestników na wstępie podpisuje formularz zgłoszeniowy, (dostępny również na stronie organizatora) oświadczając, że zdaje sobie sprawę z ryzyka związanego z uczestnictwem w takiej imprezie i bierze w niej udział na własną odpowiedzialność. Nie wiem czego więcej można wymagać? Opisu możliwych uszkodzeń ciała? Zarzut ten wydaje mi się o tyle absurdalny, że można go zastosować do dowolnej imprezy sportowej odbywającej się nawet na "profesjonalnym" torze takich jak WMMP lub puchar PZM. Czy chodzi o to, że plakaty reklamujące tego typu działania powinny epatować nas widokiem otwartych złamań, zeszlifowanych motocykli i pogrążonej w żałobie rodziny? W końcu każdy z nas jeżdżących motocyklem zdaje sobie sprawę z zagrożeń jakie niesie zwykła jazda jednośladem, a w wypadku uczestniczących w wyścigu - rywalizacja sportowa. Proszę, miejmy wzajemny szacunek dla naszej inteligencji.

Teza 2: Treningi i wyścigi na lotnisku nie przekładają się na wzrost umiejętności w ruchu drogowym, a warunki tam panujące znacząco odbiegają od warunków na drogach. Teza ta uzasadniona została głównie brakiem programu szkoleniowego, innym rodzajem nawierzchni, niż ta którą pokryte są nasze ulice i brakiem profesjonalnej kadry szkoleniowej

Prawdą jest, że nawierzchnia na lotnisku w Białej Podlaskiej różni się od tej, którą znamy ze zwykłych ulic. Różni się w podobny sposób w jaki różni się asfalt naszych "pożal się Boże" dróg od nawierzchni, która pokrywa nitkę torów wyścigowych. Nie wiem czy kiedykolwiek próbowaliście się przejechać na rolkach po Torze Poznań? Ja próbowałem i wcale wam tego nie polecam. Lovtza słusznie zauważył, że teren lotniska jest pokryty przyczepnym, chropowatym asfaltem bardziej przypominającym ten w Przeźmierowie, niż ten uliczny. W wielu miejscach czuć łączenia betonowych płyt znajdujących się pod bitumiczną pokrywą gdy dotykamy jej w zakręcie sliderem, lecz przynajmniej dla mnie nie stanowiło to żadnego problemu i nie powodowało jakichkolwiek niestabilności motocykla. Opony bez problemu uzyskiwały właściwą temperaturę pracy po mniej więcej dwóch okrążeniach toru, a wyczuwalność ich przyczepności niczym mnie nie zaskoczyła. Ja jednak, jako osoba z jakimś tam doświadczeniem sportowym samodzielnie szlifowałem swoje umiejętności. Co natomiast z tymi motocyklistami, którzy jeździli w grupach C (początkujący) i B (zaawansowani)? Czy brak profesjonalnego trenera pozbawił ich jakichkolwiek korzyści z kilometrów zrobionych na tym torze i zmarnotrawili oni swój czas, pieniądze, opony i paliwo? Ja twierdzę, że nie. Na początku poznali układ toru prowadzeni jak kaczuszki przez jednego z zaawansowanych uczestników, zapoznali się z flagami jakie używane są przez dyżurujących wirażowych do komunikacji z uczestnikami, a następnie samodzielnie ćwiczyli w warunkach o wiele bezpieczniejszych niż uliczne. Te setki hamowań, zakrętów i przyspieszeń wypaliło neuronalny ślad, którym w sytuacji krytycznej elektryczny sygnał pobiegnie szybciej i sprawniej wyzwalając właściwą reakcję mięśniową. Nauczyli się lepiej odczytywać sygnały jakie dają im opony i oswoili z przechyłem motocykla w zakręcie. Niektórzy z uczestników treningów oczywiście w bolesny sposób poznali własne możliwości oraz ich motocykli. Lecz dotychczasowy bilans jest dodatni - kilka sińców i połamanych plastików wymienionych na doświadczenie. Należy dodać, że reakcja wirażowych na jakiekolwiek zdarzenia była natychmiastowa, czuwająca w karetce ekipa medyczna badała pechowców, "śmieciarka" zwoziła sprzęt do strefy depo, a tor był sprawdzany i sprzątany z ewentualnych pozostałości tych nieprzyjemnych zdarzeń.

Teza 3: Na lotnisku można jeździć rekreacyjnie, lecz nie powinno się ścigać

Lotnisko w Białej Podlaskiej nie nadaje się do rozgrywania rund MotoGP, WSBK lub chociażby naszego rodzimego WMMP. Lecz czy można się na nim ścigać? Moja odpowiedź na to pytanie brzmi: tak. Roszczę sobie prawo do tego, aby móc odpowiedzieć twierdząco na to pytanie, brałem bowiem udział w obydwu wyścigach jakie odbyły się tam do tej pory. I tu muszę wam zdradzić pewną wstydliwą tajemnicę - należę do ludzi strachliwych i dość ostrożnych. Świadectwem tego jest jedyny mój "prawdziwy" sezon wyścigowy - cały cykl pucharowy i wiele dodatkowych treningów przejeździłem bez jednej nawet wywrotki. Ja granicy przyczepności szukam raczej "od dołu" niż "od góry". Oczywiście miałem wiele przygód i jak mawiają Anglosasi zdarzeń typu "close call", lecz szczęśliwie udawało mi się z nich wszystkich wydłubać bez szkód na ciele i motocyklu. Tor w Białej Podlaskiej dostarczył mi wiele dobrych sportowych emocji bez przesadnie dużej dawki strachu - to doskonałe pole rywalizacji sportowej dla takich amatorów jak ja z niezbyt zasobnym portfelem i ograniczoną ilością czasu. Nieprawdą jest, że ściganie się na lotnisku jest ewenementem niespotykanym gdzie indziej. Na świecie istnieje wciąż wiele obiektów tego typu na których odbywają się sportowe treningi i wyścigi. Wymienię tu chociażby tor Jurby Airfield Circuit na wyspie Man urządzony na lotnisku pamiętającym jeszcze II Wojnę Światową i które wciąż działa jako lotnisko rezerwowe czy Abington Airfield w Wielkiej Brytanii.

Teza 4: Legalność wyścigów jest dyskusyjna

Muszę przyznać, że nie czuję się zbyt mocny w tym temacie i nie jestem w stanie formułować tu kategorycznych sądów. Jednak wypowiem się przynajmniej o kilku z poruszonych przez Lovtzę zastrzeżeniach, częściowo opierając się o argumentację zdroworozsądkową, a niekoniecznie prawną. Przepisy prawa polskiego o ile mi wiadomo nie regulują zasad organizowania zawodów w sportach motorowych nie odbywających się na drogach publicznych, nie dotyczy ich PORD, a w ustawie o sporcie, która zastąpiła stare ustawy o kulturze fizycznej i sporcie kwalifikowanym nie znalazłem jakichkolwiek adekwatnych do tego przypadku regulacji prawnych.

"Czy obiekt jest przystosowany do prowadzenia tego typu imprez, czy ma jakąkolwiek homologację lub atest bezpieczeństwa? Odpowiedź: nie."

Nadużyciem jest udzielenie tu jednej odpowiedzi. Obiekt jest przystosowany do tego typu imprez na tyle, na ile jest to możliwe i na ile leżało to w zasięgu finansowym i organizacyjnym firmy "Superbike". Można zadać pytanie, czy obiekt został wystarczająco przystosowany? Wydaje mi się, że tak. Kolejne narzucające się pytanie to czy można to było zrobić lepiej? Na pewno tak. Lecz idąc tą ścieżką rozumowania, jak zresztą zauważył to Lovtza podając przykład Silverstone, skończymy na zaoraniu terenu, ułożeniu nowej nawierzchni, wysypaniu pułapek żwirowych, wybudowaniu profesjonalnych boxów oraz postawieniu hotelu, parkingów i basenów. W ten sposób nigdzie nie dojdziemy, a tacy jak ja wciąż nie będą mieli gdzie jeździć. Nie wiem natomiast, czy obiekt powinien posiadać jakąkolwiek homologację lub atest bezpieczeństwa i czy jest to wymagane przy organizacji tego typu imprez. Podejrzewam, że wyścigi na 1/4 mili, Gymkhana czy treningi doskonalenia jazdy urządzane przez liczne szkoły motocyklowe również nie posiadają tego typu certyfikatów, a jednak się odbywają.

"Czy organizator posiada uprawnienia do prowadzenia tego typu imprez, jest zarejestrowany jako podmiot zajmujący się prowadzeniem doskonalenia techniki jazdy na liście wojewody właściwego dla danego rejonu? Odpowiedź: nie."

Skontaktowałem się z organizatorem i zostałem poinformowany, że przedmiot działalności firmy wpisany do ewidencji gospodarczej obejmujący rzeczone obszary to "pozostała działalność związana ze sportem" oraz "pozostała działalność rozrywkowa i rekreacyjna". Nie chcę się spierać w kwestii nomenklatury, dla mnie to sprawa drugorzędna. Czy w Białej Podlaskiej odbywają się treningi doskonalenia jazdy? Odpowiedź znów jest niejednoznaczna - impreza występuje pod nazwą „Wyścigowych Treningów Motocyklowych” i w jej obrębie rozgrywany jest „Puchar Superbike”. Jeżdżąc tam doskonalimy swoje umiejętności, jednak nie odbywa się tam szkolenie w formie, przy której zastosowanie miała by ustawa o Ośrodkach Doskonalenia Techniki Jazdy.

"Czy personel dysponuje przeszkoleniem przewidzianym do prowadzenia zawodów sportowych (sędziowie wirażowi), czy instruktorzy posiadają uprawnienia instruktorów doskonalenia techniki jazdy? Odpowiedź: nie."

O ile mi wiadomo sędziowie wirażowi nie posiadają uprawnień wydanych przez PZM, jednak w świetle mojej dotychczasowej wiedzy wymóg ten dotyczy tylko zawodów organizowanych przez rzeczony PZM. Nie upieram się jednak przy takiej interpretacji, bowiem karnista ze mnie żaden. Jak już pisałem powyżej, podczas treningów nie odbywał się instruktaż sensu stricto, procedurę zaznajomienia uczestników z warunkami i zasadami obowiązującymi na torze jak też reakcje wirażowych i organizatorów opisałem już wcześniej.

Reasumując nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć jaki aspekt takich imprezy może być zakwestionowany prawnie. Nie udało mi się znaleźć przepisów zabraniających takiej działalności lub też precyzyjnie regulujących zasady organizacji (co nie oznacza, że takowe nie istnieją). W świetle powszechnej interpretacji prawa, mówiącej, że co nie jest zabronione - jest dozwolone można domniemywać, że organizacja treningów motocyklowych takich jak w Białej Podlaskiej jest lege artis. Przesłanką dla takiego domniemania jest także fakt, że firma "Superbike" organizowała w ciągu ostatnich dwóch lat podobny cykl na lotnisku w Nowodworze, odprowadzała należne z tego tytułu podatki, a kontrola skarbowa przeprowadzona w firmie nie wykazała żadnych uchybień lub niezgodności z prawem podatkowym. Co do ewentualnej odpowiedzialności karnej lub cywilnej organizatorów w przypadku jakiegoś poważniejszego zdarzenia podczas treningów podejrzewam, że Lovtza ma rację. Tym bardziej jestem wdzięczny, że ktoś ma chęć nadstawiać karku umożliwiając motocyklistom trening w możliwie bezpiecznych warunkach, a mi sportową rywalizację za nieduże pieniądze.



Pasjonaci motocykli na torze marzeń

Na bialskim lotnisku powstał jedyny na Podlasiu tor do wyścigów motocyklowych Superbike.Podczas imprez, początkujący mogą szkolić się pod okiem instruktorów

biała podlaska

Otwarcie obiektu połączono z I Rundą Pucharu Superbike. W imprezie uczestniczyli fani szybkiej jazdy z całej Polski i zagranicy. Oprócz wyścigów, amatorzy dwóch kółek mogli ćwiczyć pod okiem specjalistów w grupach, w zależności od stopnia zaawansowania

i mocy silnika. Największym zainteresowaniem cieszyły się widowiskowe popisy kaskaderskie w kategorii stunt. – Tor będzie funkcjonował do końca października, planujemy jeszcze kilkanaście spotkań, co dwa tygodnie. Imprezy odbywają się w niedzielę, w godz. 10:00-18:00 – informuje Adrian Woźniak z firmy Superbike, współorganizator wydarzenia. Na torze motocykliści mogą osiągnąć do 250 kilometrów na godzinę. Uczestnicy wyścigów przyznają, że trasa jest bardzo ciekawa. – Jest rewelacyjnie, nie brakuje szybkich, prostych łuków, ale są też ostre, ciasne zakręty. Przyjechałem do Białej Podlaskiej z Chełma, w województwie lubelskim nie spotkałem lepszego toru, a w wyścigach biorę udział już od sześciu lat – przyznał Marcin Oleszczuk. Adrian Woźniak dodaje, ze przystosowanie terenów portu lotniczego do toru motocyklowego wymagało wielkiego wkładu pracy. – Zależało nam, by wykorzystać powierzchnie do maksimum. Naszym celem był podobny czas przejazdu motocykli z silnikami o pojemności 600 i 1000 ccm. Wzorowaliśmy się tu na obiekcie ze Słowacji, gdzie struktura winkla wymaga od kierowcy umiejętności mocnego przyhamowywania. Na początkujących fanów szybkiej jazdy czekały specjalne szkolenia, które koordynowali m.in. doświadczeni motocykliści, Piotr Bańka oraz Krzysztof Kosztecki. – Uczestnicy przydzieleni są do trzech klas. Klasa C to grupa początkująca, z którą prowadzimy sesje treningowe, m.in. przejazd za instruktorem. Pokazujemy, jak jeździć, by osiągać dobry czas, kiedy hamować, w którym momencie przyspieszać – zwracamy uwagę na technikę jazdy – wyjaśnił Kosztecki. Instruktor przyznał, że dzięki możliwościom wyścigów na ulicach jest bezpiecznej. – Po całym dniu na torze jeździmy spokojniej po mieście, bo tutaj doskonalimy swoje umiejętności. Opinię Koszteckiego podziela Kamil Głowacki, motocyklista z Białej Podlaskiej. – Wreszcie ktoś wpadł na świetny pomysł, jak wykorzystać te tereny. Najbliższy tor jest w Lublinie, ale my mamy najlepszy w województwie.– mówi młody motocyklista. Kolejna motocyklowa impreza już 27 maja. Organizatorzy zapraszają do udziału w rundach Pucharu SUPERBIKE. Za wejście na teren bialskiego lotniska widzowie płacą 10 zł, a motocykliści uiszczają wpisowe w wysokości 190 zł. Szczegółowe informacje na stronie organizatora: www.nowodwor.pl.tl

http://www.motogen.pl/artykuly/relacje/otwarcie-toru-superbike-w-porcie-lotniczym-biala-podlaska,art205.html

Otwarcie toru Superbike w porcie lotniczym Biała Podlaska

Otwarcie toru Superbike w porcie lotniczym Biała Podlaska
Otwarcie toru Superbike w porcie lotniczym Biała Podlaska

Po długiej przerwie, trwającej od września zeszłego roku, mieliśmy przyjemność ponownie zorganizować event dla pasjonatów torowych wyścigów motocyklowych. Impreza ta była szczególna, ponieważ odbyła się na nowym dla nas obiekcie. Mowa tu o lotnisku Biała Podlaska, na którym wytyczyliśmy nowy tor wyścigowy, dając mu nazwę naszej firmy Superbike.

Lotnisko wymagało od nas wielkiego wkładu pracy, aby dało się tam jeździć motocyklem. Port lotniczy jest czynny dla samolotów, ale wykorzystuje on jedynie jeden pas startowy. Dlatego reszta terenu była mocno zaniedbana i wymagała gruntownego sprzątania i czyszczenia. Staraliśmy się jak mogliśmy, ale w kilku miejscach wirażowi sprzątali jeszcze w trakcie imprezy. Na kolejną imprezę zamówiliśmy samochodową zamiatarkę, która powinna załatwić ten problem. Plan toru dopracowywaliśmy do ostatniej chwili, praktycznie do samego startu imprezy. Zależało nam, aby wykorzystać powierzchnie do maksimum i wytyczyć możliwie ciekawą trasę. Naszym celem był podobny czas przejazdu motocykli z silnikami o pojemności 600 i 1000 ccm. Dlatego na torze nie zabrakło szybkich prostych łuków, ale też tych ostrych i ciasnych zakrętów. Daliśmy naszym gościom do dyspozycji długie, szerokie zakręty w kształcie litery S z szybkim wejściem i wyjściem. Wzorowaliśmy się tu na obiekcie ze Słowacji gdzie struktura winkla wymaga od kierowcy umiejętności mocnego dohamowania w winklu. Szybkie wejście w stopniowo zacieśniający się winkiel nie jest łatwe, o czym przekonałem się osobiście i co sam chciałbym jeszcze mocno potrenować.

Zawodnicy biorący udział w jazdach szybko nauczyli się toru. Mariusz Nagórka tradycyjnie ustanowił najlepsze okrążenie toru 2m15sek na nowym, piekielnie mocnym ZX10R, a w klasie do 600 ccm najszybszym okazał się Robert Czajka z okrążeniem 2m19sek. Ten wynik nas, jako organizatorów bardzo ucieszył, ponieważ jeśli zawodnik na motocyklu o pojemności 599ccm z 2005roku osiąga na prawie 5km torze czas o niespełna 4sek gorszy niż zawodnik dosiadający nowego, wyśrubowanego litra, to znaczy, że tor jest nie tylko szybki, ale przede wszystkim techniczny.

Wydaje mi się, że efekt naszej pracy był pozytywny. Co najważniejsze na torze nie było żadnego poważnego wypadku, a jedynie 2 delikatne ślizgi.

Cieszyły nas liczne pochwały i gesty zadowolenia płynące od uczestników naszych treningów. Bierzemy też do serca słowa krytyki, za które też jesteśmy wdzięczni i na co obiecujemy reagować. Prosimy też, aby zgłaszać nam uwagi najlepiej teraz po pierwszej, a przed kolejnymi edycjami będziemy na nie reagować i udoskonalać nasze eventy, aby były jak najlepiej i najbardziejnprofesjonalnie przygotowane.

Pozdrawiam i do zobaczenia na torze 13 maja na I rundzie Pucharu Superbike!


http://www.tygodnikpodlaski.pl/inne/994-superbike-na-lotnisku


Superbike na lotnisku

Fani sportów motorowych powinni w niedzielę licznie zawitać na bialskie lotnisko



sporty motorowe

W najbliższą niedzielę na bialskim lotnisku odbędą się zawody motorowe. Centralnym punktem imprezy będzie I runda Pucharu Superbike. Poza tym organizatorzy przygotowali inne atrakcje. Kibice będą mogli podziwiać nie tylko wyścigi motorowe, ale

również popisy kaskaderskie. Dla nich także przewidziane są treningi motocyklowe z podziałem na trzy grupy zaawansowania, dla początkujących przewidujemy instruktaż z jazdy po torze oraz przejazd za instruktorem w celu dobrania optymalnego toru jazdy, a na zakończenie dla najlepszych przeprowadzimy dwa wyścigi ze startu wspólnego. Początek imprezy o godzinie 10. Wstęp w cenie 10 złotych.


http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120502/PODLASKA/120509964#block2


Nowy tor dla motocyklistów na lotnisku w Białej Podlaskiej

Nowa atrakcja dla fanów szybkiej jazdy

Nowa atrakcja dla fanów szybkiej jazdy (fot. Marek Pietrzela / materiały organizatora)

W tym sezonie motocykliści z Białej Podlaskiej i okolic nie będą się nudzili. Właśnie zaczął się sezon na nowym torze na tutejszym lotnisku. Organizatorzy zapowiadają, że imprezy będą organizować mniej więcej co dwa tygodnie.

Tor na lotnisku w Białej Podlaskiej ma 4,2 km długości i do 20 metrów szerokości. Można na niego wjechać od ul. Łomaskiej. W ostatnią niedzielę odbyła się impreza otwierająca sezon na torze. Wzięli w niej udział ci, którzy lubią szybko jeździć, tzw. stunci – czyli motocyklowi kaskaderzy i widzowie.

– Na ten rok planujemy wstępnie 13 takich imprez – mówi Radosław Prządka z firmy Superbike, która organizuje tor na bialskim lotnisku. – Zobaczymy, jak będzie się rozwijała ich popularność. Chcielibyśmy, żeby przez cały sezon, co dwa tygodnie mogli tu przychodzić motocykliści i stunci, którzy chcą pojeździć w miejscu, które jest bezpieczne. Na takim torze nie ma żadnych przeszkód. Nawet, jeżeli ktoś spadnie z motocykla, to najwyżej się poociera, w najgorszym wypadku coś złamie, ale w nic nie uderzy.

Takie imprezy będą się odbywały w niedziele w godzinach 10–18. Dla widzów wejście kosztuje 10 zł. Motocykliści płacą 190 zł wpisowego. Najlepiej zgłosić się wcześniej przez stronę www.nowodwor.pl.tl i zapłacić z wyprzedzeniem, bo opłata na miejscu, w dniu imprezy to 250 zł. – To cena niewygórowana, bo za jazdę na podobnym obiekcie wyższej rangi trzeba zapłacić od 450 do 600 zł – mówi Prządka.

http://www.tvp.pl/lublin/aktualnosci/sport/tor-motocyklowy-w-bialej-podlaskiej-cwicza-pod-okiem-fachowcow/7224796

 

Tor motocyklowy w Białej Podlaskiej. Ćwiczą pod okiem fachowców

4,5 kilometra długości ma tor na lotnisku w Białej Podlaskiej na którym szkolą swoje umiejętności motocykliści. Ćwiczą pod okiem specjalistów w trzech grupach, w zależności od stopnia zaawansowania i mocy silnika.

(fot. TVP Lublin)
(fot. TVP Lublin)
 
Tor na lotnisku w Białej to wymarzone miejsce do treningu. Takich możliwości nie ma w normalnych ruchu drogowym.

Motocykliści trenują w kilku grupach, w zależności od stopnia zaawansowania i mocy maszyny. Na torze osiągają od 90 do 250 kilometrów na godzinę.

Tor będzie czynny do końca października. Wyścigowe treningi motocyklowe odbywają się co dwa tygodnie. Zakończenie sezonu 4 października. (TVP Lublin)


http://www.e-wspolnota.com/Biala_Podlaska/Kultura/Motocyklisci_szaleja_na_lotnisku-3570/


Motocykliści szaleją na lotnisku

Biała Podlaska. W niedzielę na bialskim lotnisku został otwarty nowy wielomiesięczny tor wyścigowych treningów motocyklowych. Kilkudziesięciu motocyklistów, głównie amatorów, próbowało jazdy na tym torze o długości 4,2 km. Niektórzy osiągali prędkości sięgające 300 km/h. Byli zadowoleni z pierwszych prób. Podkreślali, że młodzież może się w takich warunkach wyszaleć na swoich maszynach
 

17 osób z najlepszymi czasami okrążenia toru wzięło udział w wyścigach klasy do 600 ccm oraz klasy powyżej 600 ccm. Na dużym placu popisywali się efektownymi i niebezpiecznymi ewolucjami motocykliści w kategorii stunt.
Współorganizujący imprezę Adrian Woźniak z firmy Superbike (http://www.nowodwor.pl) zapowiedział, że do października będą odbywać się tam co dwa tygodnie kolejne imprezy.(pim)

Fot. Marek Pietrzela Więcej w wydaniu papierowym
 


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=